Dla większości z nas Tajlandia to piękne plaże, wyspy, świetne jedzenie, wypoczynek, Bangkok i…. „Kac Vegas” 😉

Już niedługo do tych skojarzeń będziemy mogli dołożyć świetną kawę.

Miałem okazję odwiedzenia kilku plantacji, ale jedna z nich urzekła mnie wyjątkowo swoją przyjacielską rodzinną atmosferą, dbałością o ekologię, jakość, tradycje i lokalną społeczność. Na farmie kawy organicznej Suan Lahu, byłem przy okazji turystycznej wycieczki do Tajlandii. Mimo, że nie był to czas zbiorów owoców, wizyta ta była dla mnie niewątpliwie wielką przyjemnością, okazją spędzenia całego dnia u kawowego źródła oraz niezapomnianą lekcją.

O ile wysokość produkcji w tym kraju nie stanowi znaczącego udziału na świecie, to nie można nie zauważyć, że kawa jest wyjątkowym napojem dla Tajów. Jest wszechobecna, społeczność kawowa wciąż rośnie, a modnych kawiarni w dużych miastach przybywa. Wraz ze wzrostem konsumpcji na tajlandzkiej scenie kawowej, rosną także plantacje. Coraz większą uwagę poświęca się poprawie jakości  i metod uprawy.

Wszystko zaczęło się na początku lat 80., gdy rząd Tajlandii chcąc nie chcąc miał większy powód do inwestowania w przemysł kawowy niż większość innych rządów w tej części świata. Tym powodem była chęć pozbycia się tzw. „Złotego Trójkąta”, regionu produkcji i handlu narkotykami, w którym spotykają się granice Tajlandii, Laosu i Birmy. Na terenach tych uprawa opium stała się dla rolników podstawowym sposobem na zarobkowanie i utrzymanie rodziny. Rozwiązaniem problemu miała stać się kawa. W tym celu, rząd wraz z tajską rodziną królewską musieli zapewnić plantatorom opium opłacalne uprawy zastępcze, a tym samym poprawę warunków życia wysokogórskich plemion: Lisu, Lahu, Hmong, Akha. Sukces Tajlandii w przekształceniu handlu narkotykami tego regionu w dynamicznie rozwijający się przemysł kawowy, jest obecnie wykorzystywany jako studium przypadku dla skutecznych strategii w rozwoju międzynarodowym. Rząd nie tylko próbował wprowadzić produkcję kawy dofinansowaniami w założeniu farm, ale także prowadził ukierunkowane badania, aby pomóc rolnikom w optymalizacji upraw. I tak prawie w każdym regionie górskim i rolniczym znajduje się rządowa lub królewska stacja badawcza, która ściśle współpracuje z producentami, ukierunkowując farmerów na najbardziej efektywne techniki uprawy.

 

Mając świetne warunki w górskich rejonach i wsparcie rządowe, Tajlandia w niedługim czasie może stać się znaczącym miejscem na mapie kaw specialty.

Ale wracając do miejsca, o którym chcę opowiedzieć – Suan Lahu to niewielka plantacja w prowincji Chiang Rai na północy Tajlandii. Tereny te są wyjątkowo żyzne i położone 800-1200 m n.p.m , czyli są niemal idealne do uprawy. Suan Lahu to świetny przykład małych tajskich farm, nastawionych na uprawy organicznej kawy. Farma położona jest wysoko w górach, na trasie między Chiang Mai a Chiang Rai, gdzie po zjechaniu z głównej trasy ostatnie 10km to ciągła wspinaczka wąską drogą, ciągnącą się przez bujną roślinność i górskie wioski, liczące czasami tylko kilkudziesięciu mieszkańców. Po dotarciu na miejsce w progu przywitał nas Lo-Ue, współzałożyciel i kierownik produkcji. Ten uśmiechnięty człowiek to serce tego miejsca – osoba, która jest na farmie przez cały rok, kieruje zespołem rolników, pracami na plantacji, a w wolnych chwilach jest przewodnikiem po tym miejscu.

Drugą „nogą” tego miejsca jest współzałożycielka Carina, osoba odpowiedzialna za współpracę z rolnikami i kwestie badawcze oraz promocje ekologicznej strony regionu i samej farmy. Carina od 1998 roku bada kwestie etniczne wśród mieszkańców górskich terenów Lahu w Azji Południowo-Wschodniej.

Co sprawia, że ta ekologiczna farma jest wyjątkowa?

Założyciele tego miejsca kierują się codziennie chęcią, aby rolnictwo ekologiczne stało się realnym stylem życia w górach. Starają się promować naturalne, jak i kulturowe zasoby w regionu. Przez edukację i aktywizację lokalnych farmerów, dążą do ich bardziej świadomych ekologicznych wyborów w codziennych rolniczych czynnościach. Misją jest stworzenie lokalnego przykładu zrównoważonego użytkowania gruntów i zasobów w górach. Praktykując eko-rolnictwo na farmie, Suan Lahu pokazuje alternatywę dla niebezpiecznych praktyk rolniczych. To wszystko ma na celu sprawienie, aby ekologiczne uprawy stały się także sposobem na życie i utrzymanie rodzin lokalnych rolników – wizja ta jest wspólna dla praktyków rolnictwa ekologicznego na całym świecie.

Nic na farmie nie jest dziełem przypadku – to przemyślany ekosystem, który tworzony jest w zgodzie ze wszystkimi wytycznymi upraw organicznych.

To właśnie od sposobu uprawy zależy, czy kawa jest ekologiczna. Dzięki niestosowaniu sztucznych nawozów i chemicznych substancji ochrony roślin, na farmie żyją naturalnie występujące mikroorganizmy – co jednocześnie przekłada się na smak i znakomity aromat kawy. Nie dochodzi także do skażenia gleby. W Suan Lahu naturalnym „pestycydem” chroniącym drzewa kawowca jest dym – wydobywający się z wielkiego pieca zbudowanego u stóp zbocza, który przewija się wśród roślin rosnących w wyższych partiach lasu, odganiając wszystkie szkodniki żerujące na kawowcach. Obornik hodowanych na farmie świnek to z kolei naturalny nawóz. Rosnący na farmie bambus to oczywiście materiał budowlany. Wszystko z zasadami ekologicznego rolnictwa.

Okres zbiorów trwa raz do roku od początku listopada do końca stycznia. Oczywiście stosuje się tu niezmechanizowane formy zbierania owoców. Ze względu na nieregularność terenu, strome zbocza, krzewy rosnące w cieniu gęstych drzew dżungli i towarzystwie bananowców, zbioru dokonuje się ręcznie. Zbiera się  wyłącznie dojrzałe wiśnie o ciemnoczerwonym kolorze, a przy tym nie niszcząc krzaczków kawowca. Jest to ważne, ponieważ pozwala także upewnić się, że delikatna szypułka owocowa, łącząca krzew i owoc, pozostaje z na miejscu, aby w przyszłym roku dać nowy kwiat i owoc. Ciekawostka – doświadczeni zbieracze mogą zbierać 3-4 kg na godzinę. Wydobyte z owocu ziarna są ręcznie posortowane i na samym końcu całego procesu wypalane na miejscu w  tradycyjnym 70 letnim piecu.

W styczniu organizowany jest tu Festiwalu Zbiorów Kawy, gdzie gospodarze wprowadzają  uczestników w proces uprawy i produkcji kawy organicznej i przechodzą z nimi jej wszystkie etapy, teoretycznie i praktycznie. Farma oferuje turystom kilka programów edukacyjnych o kawie, połączonych z możliwością degustacji lokalnej kuchni i noclegiem. Można tu poznać codzienne życie farmy, zgłębić wiedzę o kawie wraz z praktyką – od zbioru po wypalenie własnych ziaren.

Bardzo polecamy to miejsce wszystkim miłośnikom kawy odwiedzającym Tajlandię! 😉

www.suanlahu.org

www.facebook.com/SuanLahu

 

 

 

 

foto: SuanLahu + archiwum prywatne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *